„Szwedzka ruda, niezbędna w produkcji wysokogatunkowej stali, była sercem naszej gospodarki wojennej i bez niej nasz przemysł zbrojeniowy runąłby z dnia na dzień” – pisał po wojnie naczelny dowódca Kriegsmarine, admirał Erich Reader[1].
Tę szwedzką rudę, wydobywaną w regionie Kiruna, trzeba było jednak do Reichu dostarczyć, a były tylko dwie drogi. Jedna wiodła przez szwedzki port Luleå nad Bałtykiem, ale ten zamarzał w grudniu i lody schodziły dopiero w maju. Druga prowadziła przez norweski port Narvik, który nie zamarzał i był czynny przez cały rok. Zdaniem Readera, chcąc kontynuować wojnę Niemcy musieli mieć w ręku Narvik, a to oznaczało opanowanie Norwegii i po drodze Danii. Podbój Danii był konieczny, gdyż jednostki Wehrmachtu wyznaczone do opanowania Norwegii mogły dotrzeć do jej terytorium albo drogą morską, albo powietrzną.