Ugolino Morawiecki
Jednym z potępieńców, jakich spotkał Dante wędrując z Wergiliuszem po piekle i czyśćcu – bo po raju oprowadza go już Beatrycze – co potem opisał w
„Boskiej Komedii” - był hrabia Ugolino, który zjadł własne dzieci, by zachować im ojca.
„Ojcze kochany ulży swojej męce, zjedz swoje dzieci; tyś nas ubrał w ciało, tobie nas biednych rozebrać przystało” - tak
„łamiąc rączęta ze łzami wołali” jego synowie. Nawiasem mówiąc, charakterystyczne jest, że Dante w tej wędrówce po piekle, obiera sobie za przewodnika i mistrza właśnie Wergiliusza, obok Horacego i Owidiusza jednego z trójki najwybitniejszych poetów rzymskiej starożytności, co pokazuje, że w Średniowieczu, którym moja, zadowolona ze swojego rozumu faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus pogardza, jako epoką
„ciemnoty”, literatura starożytna była dobrze znana nie tylko w Italii, ale nawet w Polsce, gdzie żyjący na przełomie wieku XII I XIII Magister Wincenty Kadłubek tak się zachwycił grecką i rzymską mitologią, że w swojej
„Kronice dziejów Polski” skomponował dawnym Słowianom cały panteon.