OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marian Miszalski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marian Miszalski. Pokaż wszystkie posty

Prostacze pytania prostego człowieka

Ciekawe, że w nowomowie demokratycznej często pojawia się troska o tzw. prostych ludzi. „Prości ludzie chcieliby wiedzieć”… „Jak trafić do prostego człowieka”… „Jak ma sobie z tym poradzić prosty człowiek”… - ileż razy dziennie słyszę w mediach podobne sformułowania, nacechowane wielką troską o „prostego człowieka”. Kim, u diabła, jest ów „prosty człowiek”? Logika wskazywałaby, że jego przeciwstawieniem jest jakiś „człowiek krzywy”, wykrzywiony, pokręcony. Sęk w tym, że ów „prosty człowiek” w demokratycznej nowomowie przeciwstawiany jest raczej ludziom władzy (czterech władz…), wielkiego biznesu, bankierom czy celebrytom. Czy zatem owo rozróżnienie na ludzi „prostych” i „krzywych” opiera się na cichym, głębokim podejrzeniu, że kto przy władzy, wielkich pieniądzach lub sławie – ten ma „pokręcony” życiorys, mętny, a charakter – wykoślawiony?... Zauważmy, że nie może tu wchodzić w rachubę prostactwo owych „ludzi prostych” jako podstawa rozróżnienia, gdyż w naszych rozwiniętych demokracjach,

Wojna stwarza okazję, okazja stwarza złodzieja…

W książce „Kryzys państwa opiekuńczego” jej autor Pierre Rosanvallon przedstawia bardzo ciekawą tabelę ilustrującą wzrost wydatków publicznych we Francji na przestrzeni 150 lat, od roku 1815 do 1965. Szczęśliwa Francja, gdzie okupacje i wojny nie zniszczyły państwowych archiwów… Autor zauważa prawidłowość: podczas każdej zawieruchy wojennej lub rewolucyjnej zwiększa się poziom wydatków publicznych w stosunku do produktu krajowego brutto – ale już po ich zakończeniu nie wraca do poziomu poprzedniego. Oznacza to, że władza państwowa (biurokracja rządowa? świat banksterski?) starannie dba oto, by zachować nadzwyczajne uprawnienia budżetowo-finansowe uzyskane na czas wyjątkowy.

W roku 1815 (abdykacja Napoleona) wydatki publiczne Francji stanowiły prawie 12 procent

Idzie do zwarcia

Jak wy tak – to my… jak?


Tak zwany „Trybunał Sprawiedliwości” UE przyjął wniosek Komisji Europejskiej o zniesienie Izby Dyscyplinarnej polskiego Sądu Najwyższego. Konsekwencje negatywnego dla Polski orzeczenia tego Trybunału mogą być poważniejsze od epidemii koronawirusa, a mimo to sprawie tego wniosku media rządowe nie poświęciły niemal wcale uwagi… Podobnie jak wcześniej – żądaniom żydowskich rasistów w sprawie tzw. mienia bezdziedzicznego… Nawiasem mówiąc: nawiązując bardzo aluzyjnie i nader pośrednio do tych żądań – prezydent Duda powiedział na konwencji w Łowiczu, że nie ma takiego państwa na świecie, które realizowałoby podobne roszczenia. Prezydent Duda jest w błędzie: Serbia od 2016 roku realizuje nie „podobne” – ale właśnie te żydowskie roszczenia: „dziedziczenia bezspadkowego”! I to nawet nie w oparciu o „Act 447 JUST” (jeszcze jej nie było), ale tylko na podstawie podpisania tzw.deklaracji terezińskiej w 2009 roku…

Berlin uderzy

• Berlin uderzy „za pięć dwunasta”? • Kidawa jaka jest – każdy widzi… • Ostatnia szansa Dudy • Czyja prezydentura: Berlina czy Waszyngtonu? •


Czy Bruksela (więc Berlin) zaatakuje tuż przed I turą wyborów prezydenckich? Czy tuż przed drugą turą? To „tuż” jest bardzo ważne!

Mija już drugi tydzień, odkąd 13 lutego rząd polski „wyczerpująco” odpowiedział Brukseli (Berlinowi) na stawiane mu zarzuty względem „naruszania praworządności” reformą sądownictwa. Ta „wyczerpująca odpowiedź” znana jest jednak Brukseli (Berlinowi) już co najmniej od roku… I co najmniej od roku stanowisko Brukseli jest niezmienne… Skąd więc teraz ta przedłużająca się odpowiedź Brukseli (Berlina) na „odpowiedź” polskiego rządu z 13 lutego? Skąd to milczenie i „bezruch” Brukseli (Berlina)?...

Być może odpowiedź polskiego rządu jest naprawdę „głęboko analizowana” przez Berlin, ale znacznie bardziej jest prawdopodobne,

Przed wyborami: tam i tu

Prezydent Trump ogłosił z przytupem „plan pokoju na Bliskim Wschodzie”, który w istocie nie jest planem pokoju na Bliskim Wschodzie, ale bardzo solidną deklaracją amerykańskiego prezydenta dalszego i trwałego poparcia Stanów Zjednoczonych dla dotychczasowej polityki Izraela wobec Palestyńczyków. Polityki powolnej, twardej kolonizacji poprzez forsownie żydowskiego osadnictwa na terenach okupowanych przez Izrael celem budowy „wielkiego Izraela”. Czy w kuluarach ustalono też jakieś dalsze plany względem Iranu (co bardzo prawdopodobne)? – czas pokaże. Chyba tak, bo przecież premier Netanjahu nie leciałby od razu do Moskwy tylko po to, żeby konsultować z prezydentem Putinem tę deklarację Trumpa, w niczym nie zmieniającą relacji Żydzi-Palestyńczycy. Owszem, w propozycji Trumpa znalazła się obietnica grubszej forsy dla Palestyńczyków: coś w rodzaju sporej łapówki na otarcie łez za polityczną kapitulację. Być może Netanjahu w Moskwie zabiegał o to, by Rosjanie nacisnęli na Palestyńczyków, by przyjęli tę łapówkę?

U progu nowego roku

Rywalizacja gospodarcza amerykańsko-chińska to nie jest jeszcze problem dla Waszyngtonu. Problemem jest niewykluczona, jeszcze bliższa niż dotąd, współpraca militarna rosyjsko-chińska (obecnie, przynajmniej wedle oficjalnych wiadomości, przybiera kształt urządzanych wspólnie od czasu do czasu rosyjsko-chińskich manewrów sił morskich).

Połączone politycznym sojuszem potencjały nuklearne Rosji i Chin (przy dynamicznym rozwoju gospodarki chińskiej) to już byłby duży problem Waszyngtonu. (Na razie brak oficjalnej osi Moskwa-Pekin, potwierdzonej traktatowo, ale taka oś istnieje już de facto). Tym bardziej problem to duży, że obserwowana polityka Berlina (usuwania amerykańskich wpływów z Europy) grozi powstaniem antyamerykańskiej osi przedłużonej o Berlin:
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2