OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty

Nasza ojczyzna podbita i zniewolona: „Polska czy Polin? Sekrety relacji polsko-żydowskich”

Stanisław Michalkiewicz rozmawia z Krzysztofem Balińskim, autorem książki „Polska czy Polin. Sekrety relacji polsko-żydowskich”. Panowie dyskutują na temat Polski, która jest podbijana i zawłaszczana przy udziale polskich władz. Panowie wspominają m.in. Jakuba Bermana, Hilarego Minca, Kazimierza Marcinkiewicza, Marka Jurka i innych.

Izrael w czasie pandemii: dialog z Palestyną mniej kontrowersyjny niż z opozycją

Mimo odbycia się już trzecich wyborów do izraelskiego Knesetu, przyszłość awaryjnego rządu jedności narodowej pozostaje niepewna.
Choć kontrowersyjne porozumienie Netanjahu-Gantza pozostawia na stanowisku obecnego premiera, jego legitymizacja z uwagi na obciążające zarzuty korupcyjne, wciąż może zostać podważona decyzją Sądu Najwyższego.

Tadeusz Woleński i Erez Raviv odpowiadają dlaczego w obecnej sytuacji rząd Izraela prowadzi efektywniejszy dialog z Palestyńczykami niż z opozycją i dlaczego jest to jedyny demokratyczny kraj, który zezwolił swojej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego na śledzenie potencjalnie zakażonych koronawirusem.

Jak Polska urodziła Izrael

Rząd polski przed wojną wspierał legalną emigrację Żydów do Palestyny. Nieoficjalnie wspierał też emigrację nielegalną, zwaną przez syjonistów „alija bet”. I w tajemnicy szkolił syjonistycznych bojowników, którzy chcieli walczyć o swoje państwo.

Z drugiej Rzeczpospolitej legalnie i nie całkiem wyemigrowało 400 tysięcy Żydów, z czego co trzeci do Palestyny. A jak szacowała Agencja Żydowska, chęć do emigracji przejawiał co piąty polski Żyd. Mniejszość żydowską w II RP obliczano na około 3 miliony 400 tysięcy osób, czyli 10% mieszkańców kraju.

Oblicza syjonizmu

Jakiś czas w pakiecie rożnych dokumentów i materiałów, które otrzymałem od żołnierza Armii Krajowej znalazł się Biuletyn Informacyjny Zarządu Propagandy i Agitacji Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, o intrygującym tytule: „Syjonizm jako instrument wojny psychologicznej”. Tytuł intrygujący zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę czas publikacji, a był nim maj 1968 roku.

Materiał zawarty w publikacji składa się z dwóch części: zasadniczej w której Józef Dubiel dokonuje analizy wykorzystania ideologii syjonizmu w walce informacyjnej oraz z materiałów uzupełniających tematykę artykułu Dubiela, na które składają się cztery artykuły prasowe. Józef Dubiel zwrócił uwagę, że Żydzi do zakończenia II wojny światowej w wielkiej Brytanii mieli rzecznika budowy swojego państwa w Palestynie.

Żydowskie zbrodnie na Słowianach w XX wieku

Newralgiczne zmiany w globalnej sytuacji geopolitycznej niosą też ze sobą przeobrażenia w paradygmatach jednostek i społeczeństw. Jedni zapominają o tym o czym dotychczas pamiętali, inni na odwrót przypominają sobie to co kiedyś zepchnięte było do ich podświadomości. Niektórzy „przepisują historię”, podczas gdy drudzy tworzą ją od nowa.

Dotychczas Zachód z roztargnieniem odnosił się do „wstydliwych” kart historii żydostwa,

Nie tylko Morel

W kierownictwie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Żydzi zajmowali niemal połowę stanowisk.

Przez lata w historiografii polskiej obowiązywał powszechny pogląd, zgodnie z którym teza o nadreprezentacji Żydów w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa jest mitem. Gdy jednak podjęto badania nad narodowością kadr “bezpieki” w oparciu o przechowywane w Instytucie Pamięci Narodowej akta osobowe funkcjonariuszy, i opublikowano dane statystyczne, okazało się, że blisko 40 proc. kierowniczych stanowisk Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmowali oficerowie pochodzenia żydowskiego.

Wynik naukowych ustaleń nie spotkał się jednak z uznaniem środowisk opiniotwórczych,

„Wspólna przyszłość” ku konfrontacji, agent Tomek sypie, samokrytyka Terlikowskiego, nieśmiertelne reparacje i Manifest Ronalda Laudera

„Wspólna przyszłość”


        Jak wiadomo, dyplomacja służy raczej do ukrywania myśli, niż do ich ujawniania. Jednak – jak powiada Pismo Święte - z obfitości serca usta mówią, toteż podczas obchodów 75 rocznicy wkroczenia Armii Czerwonej do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, uczestniczący w uroczystości izraelski prezydent Reuwen Riwlin powiedział, że „chcemy dziś podać rękę narodowi polskiemu, byśmy wrócili na drogę ku budowaniu wspólnej przyszłości.” Powiedział też, że wprawdzie to „nazistowscy” Niemcy podczas II wojny światowej „zainicjowali” ludobójstwo Żydów, ale jak tylko „zainicjowali”, to uzyskali pomoc od „innych narodów”, które w związku z tym „muszą wziąć za to odpowiedzialność.”

The New York Times „zaniepokojony sytuacją w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej”

efekty mieszania pseudopolityki z pseudokulturą…
        Jeśli chodzi o nowojorskie Żydostwo to wydaje się być ono szczególnie wybrane, zgoła predestynowane do rządzenia światem. A przynajmniej do określania tego, co jest dobre, wysmakowane i wysublimowane, a co jest podłym antysemityzmem, ciemnogrodem i zaściankiem. Oczywiście w skali całego świata. Dlatego moja ukochana „Gazeta Judaszna” przez przypadek zwana „Gazetą Wyborczą” ogłosiła drżący, niczym umysł Dominiki Wielowiejskiej tekst zatytułowany „The New York Times zaniepokojony sytuacją w warszawskim CSW. Kolejne pole bitwy w polskich wojnach kulturowych”, chociaż „The New York Times” opublikował tekst pod tytułem „A Polish Museum Turns to the Right, and Artists Turn Away" („Polskie muzeum skręca w prawo, artyści się od niego odwracają”).

Piękne z pożytecznym: turbolechici, rodzimowiercy i wędzone półgęski polityczne

Piękne z pożytecznym


        „Bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy” - pisał przed laty Tadeusz Boy-Żeleński. Nie tylko najzacniejsze, ale i najtęższe. Mogliśmy to zobaczyć w czasie rzeczywistym, podczas ogłoszenia wiekopomnej uchwały trzech połączonych izb Sądu Najwyższego. Co prawda żaden z niezawisłych sędziów nie wyglądał na sparaliżowanego, nawet postępowo, ale to nic, bo zarówno z treści uchwały, jak i z tak zwanej ustnej motywacji, która była arcydziełem krętactwa wynika, że niezawisłym sędziom musiały uderzyć do głowy gersdorfiny, co wywołuje objawy podobne do ataku szaleństwa.

Po 75. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau — czyli żydzi ponad wszystko

Ukradli nam twarz i cierpienie


Za nami 75. rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, ale ja dzisiaj nie nawiąże bezpośrednio do dnia, w którym żołnierze 60. Armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy obozu. Nie będę też pisał o obrzydliwej politycznej grze tragedią Auschwitz jaką było organizowanie rocznicowych obchodów w Jerozolimie po to, aby Netanjahu i polakożerca Katz mogli uczynić gwiazdami tych uroczystości siebie samych oraz Władimira Putina. Dla mnie nawet coroczny Marsz Żywych mogą przenieść do Izraela i na jego czele postawić watażkę z Kremla. Jednak koszmar Auschwitz będzie temu mojemu dzisiejszemu tekstowi cały czas towarzyszył. Chcę pokazać, że obrzydliwa gra tragedią Auschwitz, a więc i ofiarami niemieckiego ludobójstwa, toczy się nie tylko na najwyższych politycznych szczeblach. Zanim jednak przejdę do rzeczy Czytelnikom należy się kilka zdań tytułem wstępu.

Bilokacja Andrzeja Dudy, przerwana nirwana Kukuńka, maszerują oficery (prowadzące), ciemnota oświecona, Satanowska nadgorliwość i holokaust który przewyższał holokaust Żydów

Raz, dwa, trzy, cztery – maszerują oficery (prowadzące)


        11 stycznia, akurat podczas wizyty w Polsce Komisji Weneckiej, którą zaprosił tutaj oskarżany o przyjmowanie łapówek pan marszałek Senatu Tomasz Paweł Grodzki, odbyła się w Warszawie demonstracja sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych oraz tak zwanych „aktywistów”, pod którą to nazwą mogą kryć się zmobilizowani konfidenci którejś z siedmiu oficjalnie działających w naszym bantustanie bezpieczniackich watah, albo watah działających nieoficjalnie, pod pretensjonalną nazwą „Marszu Tysiąca Tóg”.

Magiczna liczba

Szanowni Państwo!

        Są dwa zasadniczo odmienne sposoby zdobywania majątku – ciężką pracą, lub rozbojem. Polacy od wieków preferowali ten pierwszy sposób, a nasi sąsiedzi ten drugi. Bóg jeden wie jak nam, Polakom udawało się przetrwać te wszystkie wyniszczające wojny, ciągłe rozboje i totalny rabunek. Może zawdzięczamy to hołdowanym wartościom wyższym niż „mamona”? Wartości muszą się jednak przejawiać w działaniu, a bez majątku nie da się zdobyć, ani utrzymać odpowiedniego prestiżu i koło się zamyka.

Jak oczernić Polskę? Propagandowa metoda Kremla

Przez rosyjskie media przetaczają się opisy polskich pogromów, im bardziej krwawe i działające na wyobraźnię, tym lepiej. Sięga się tutaj szeroko i do Jana Tomasza Grossa, i do Jana Grabowskiego, których prace – zapewne wbrew intencjom autorów – stały się dziś główną amunicją w antypolskiej ofensywie Kremla.

Walka z fałszowaniem historii przybrała wyjątkowo ostry charakter” – napisał w podsumowaniu 2019 roku rosyjski dziennik „Kommiersant”. „Przygotowania do obchodów [75. rocznicy zakończenia II wojny światowej] odbywały się na tle zaciętego sporu między Moskwą a jej oponentami. Pod koniec roku stało się zupełnie jasne, że nieformalnym liderem obozu przeciwników Rosji jest kraj, w którym wybuchła wojna – Polska.

Gdyby zliczyć ostatnie wystąpienia najwyższych rangą rosyjskich polityków – z prezydentem Władimirem Putinem włącznie – oraz sekundujące tym wystąpieniom komentarze w mediach,

Monachomachia z „zarazą” w tle – wojna na trzech frontach: antypolskie trójprzymierze i kolaboranci

Wojna na trzech frontach


        Ledwo ochłonęliśmy ze świątecznej nirwany, a tu już Nasza Złota Pani, przy wydatnej pomocy polskich osobistości zatroskanych o praworządność naszego bantustanu, przyspieszyła przygotowania do politycznego przesilenia, którego celem ma być zmiana na stanowisku lidera tubylczej politycznej sceny i odzyskanie w ten sposób przez Niemcy wpływów utraconych zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech, które też znalazły się na celowniku.
        Jak bowiem pamiętamy, po spaleniu na panewce „ciamajdanu” 16 grudnia 2016 roku, Nasza Złota Pani zapowiedziała gospodarską wizytę w Warszawie i rzeczywiście 7 lutego 2017 roku przyjechała. Po przeprowadzeniu rekonesansu najwyraźniej zdecydowała się na długi marsz i zmianę w rozłożeniu akcentów; zamiast walki o demokrację, walczymy przede wszystkim o praworządność.

447 to wcale nie wszystko – część druga

CZĘŚĆ PIERWSZATUTAJ

Ad c) mienie żydowskie spadkowe – c.d.

Ewidencja! Ewidencja! Ewidencja! Co jest moje, a co jest twoje? Wciąż tego nie wiemy! Bo nie ma wciąż gospodarza, który takie rzeczy wie ze swej gospodarskiej natury.

Naród Polski został w XX wieku w wyniku wrogiej przemocy (obcej i rodzimej) pozbawiony swojej historycznej warstwy przywódczej i zarazem posiadającej. Warstwa ta dotąd nie została odtworzona. Na przeszkodzie tego odtworzenia stoją zwłaszcza: omawiane tu nie oddawanie zrabowanego mienia, szerzący się upadek wychowania, oświaty i wiedzy oraz… upływ czasu.

Coraz gorzej się albowiem zna i pamięta to, co miałoby być odtwarzane (przecież nie dokładnie takie jak dawniej, lecz na miarę bieżącej epoki).

Niezbadane wyroki warszawki

Wiele razy dawałam wyraz przeświadczeniu, że bez szczegółowego opisu czasów powojennych w Polsce nie da się zrozumieć wielu problemów ostatnich lat. Rzecz w tym, że te wydarzenia są przedstawiane fałszywie, mało kto zna ich prawdziwy przebieg, świadkowie milczą i powoli wymierają, historykom pozostają lukrowane opisy rzeczywistości i wytarte klisze.
Dowiedziałam się, że prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie obrażania narodu polskiego przez niejakiego Jana Tomasza Grossa. Przypadkowi czytelnicy jego książek nie zastanawiają się ile naprawdę osób mogło się zmieścić w słynnej stodole w Jedwabnym ani na ile wiarygodne są zeznania świadków przywołanych przez Grossa. Nie wiedzą, że Gross nie jest historykiem lecz. socjologiem i nie stosuje obowiązujących historyków metod badań.

Żydzi nie są ślepi. Widzą, co się dzieje w debacie publicznej

Aldona Zaorska dla „Warszawskiej Gazety”:
— Dlaczego nie mógł Pan znaleźć miejsca na premierę książki „Powrót do Jedwabnego”?

Wojciech Sumliński, autor, reporter, dziennikarz:
— Miejsce było – dwa miesiące temu podpisaliśmy umowę z Centrum Kultury na ul. Dewajtis 3. Cztery dni przed premierą Centrum Kultury poinformowało mnie, że na skutek nacisków gminy żydowskiej spotkanie się nie odbędzie. Szukaliśmy nowego miejsca, informując wszystkich, o jaką książkę chodzi i jaka jest sytuacja. Wiele osób odmówiło. Trzy dni przed premierą zgodził się Dom Pielgrzyma Amicus przy kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Zapłaciliśmy fakturę, która była de facto umową, z wyszczególnieniem miejsca, czasu spotkania i tytułu książki. Poinformowaliśmy ludzi. Kilka godzin później – telefon: nie będzie dla nas sali. Była bardzo ostra interwencja ze strony gminy żydowskiej.

Biznes, Kreml i Holokaust. Kim jest Mosze Kantor?

Zrobił majątek za czasów Borysa Jelcyna, Putinowi musiał więc się okupić. Kreml nie żądał pieniędzy. Wiaczesław Mosze Kantor powiększa wciąż fortunę, odwdzięczając się władzy w inny sposób. Najpierw z Europejskiego Kongresu Żydowskiego uczynił instrument polityki rosyjskiej, a teraz staje się głównym rozgrywającym w kwestii międzynarodowej pamięci o Holokauście. I ważnym łącznikiem Kremla z Izraelem.

Jest uważany za jednego z najbardziej wpływowych Żydów na świecie. Biznesmen, filantrop, aktywny działacz organizacji żydowskich oraz fundacji zajmujących się pielęgnowaniem pamięci o Holokauście. Jak wielu innych rosyjskich oligarchów pochodzenia żydowskiego postarał się o paszport Izraela i kupił rezydencję w mieście Herzliya.

W Polsce jest o nim głośno w związku z

447 to wcale nie wszystko – część pierwsza

Mistrz Henryk Sienkiewicz swego czasu napominał braci-rodaków, że my wszakże „nadal w oblężeniu jesteśmy”. To się przydarza także i nam, w obecnym pokoleniu.
Tak więc my Polacy teraz i przecież od wielu już lat, jesteśmy wciągnięci w wojnę, chociaż znaczna część z nas o tym wciąż nie wie. Tak! Wojnę, tę cichą, bezkrwawą i bez wystrzałów – dziękować Panu Bogu – ale jednak wojnę. Po czym to poznać? Po wojennych skutkach wydarzeń i całych nader złożonych ciągów wydarzeń i zjawisk w swej istocie „zimnych”, nie wojennych.

Ci, którzy to wymyślili i wdrażają, wyciągnęli wnioski z przeszłości. Kto bowiem z jakiegokolwiek powodu bierze udział w wojowaniu, czy wie o tym czy nie wie, nieuchronnie zciąga na siebie tę szczególną odpowiedzialność. Oni więc, wikłając nas w tę cichą i niewidoczną (na pierwszy rzut oka) wojnę, postanowili sami uniknąć odpowiedzialności; nie pomni, że jest to przecież, na pewno w dłuższym czasie, niemożliwe. Możliwe jest natomiast, też tylko do czasu, znieważanie sprawiedliwego.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2