OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ukraina. Pokaż wszystkie posty

Polska mogiła w huculskiej krainie

Los Józefa Wydry maszynisty na kolei wąskotorowej w Państwowym Tartaku w Worochcie i 71 innych polskich mieszkańców tego wschodniokarpackiego kurortu zmącił mi wyidealizowany przez lata wizerunek Hucuła. Bo jak można było nie ulec oczarowaniu tą grupą etniczną, gdy sam często śpiewałem „Dla Hucuła nie ma życia…”, gdy znakomici literaci polscy ze Stanisławem Vincenzem, piewcą życia tych górali roztaczali aurę wyjątkowości, tajemniczości, piękna i umiłowania wolności przez nich.

Twarze oraz stroje Hucułek i Hucułów rozpalały wyobraźnię wybitnych malarzy polskich: Teodora Axentowicza, Kazimierza Sichulskiego, Józefa Rapackiego, Fryderyka Pautscha i Władysława Jarockiego.

Tajemnica wnuczki kolaboranta

Na początku stycznia 2017 r. „Warszawska Gazeta” opublikowała mój tekst zatytułowany „Nowa minister spraw zagranicznych Kanady Chrystia Freeland – dumna wnuczka kolaboranta”.

Ujawniliśmy wtedy, że nowo powołana wtedy minister Chrystia Freeland (obecna wicepremier Kanady), energicznie wspierająca Majdan oligarchów na Ukrainie, jest wnuczką nazistowskiego kolaboranta, Michailo Chomiaka. W latach 1940−1944 prowadził on w Krakowie, w porozumieniu z administracją Hansa Franka, ukraiński dziennik „Krakivsky Vesti” (Krakowskie Wiadomości), drukowany na sprzęcie zarekwirowanym wydawanej do 2 września 1939 r. żydowskiej gazecie „Nowy Dziennik”. Ostatni redaktor naczelny „Nowego Dziennika”, Mosze Kanfer, schronił się we Lwowie, ale po wejściu Niemców wylądował we lwowskim getcie, skąd w 1942 r. został przewieziony przez ukraińskich nacjonalistów do obozu koncentracyjnego w Bełżcu, gdzie zamordowano go

Czy banderowcy sterują polską prokuraturą?

Polscy prokuratorzy odkryli nowy naród europejski. I nie tylko go znaleźli, ale od razu wzięli pod ochronę. To Banderowcy.

„Banderowcy” – nowa nacja?


Jak wiemy ze skąpych na razie, ale jak najbardziej oficjalnych doniesień – tajemniczy ten lud żyje chyba głównie w Polsce i to pomimo tego, że cierpi tam nieustające prześladowania, nadto zaś jest nieustannie lżony przez tubylców. Niewiele można powiedzieć o zwyczajach owego nowego narodu, wiemy tylko, że od innych narodowości jego przedstawicieli wyróżniać ma posiadanie ryjów, które z kolei niezwykle udatnie pasują do kijów, uparcie przez Banderowców chyba poszukiwanych, co znalazło odzwierciedlenie w popularnym polskim powiedzeniu „znajdzie się kij na banderowski ryj”.

Typowa ukraińska „przyjaźń”: jak Sencow podziękował Polakom

Miał mocne i bezwarunkowe wsparcie polskich elit. W grudniu ubiegłego roku marszałek województwa kujawsko-pomorskiego odznaczył go medalem. W zamian ukraiński reżyser Oleg Sencow 1 stycznia uczcił ideologa i przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Banderę.

Oleg (Ołeh) Sencow to ukraiński reżyser dokumentalista, którego dorobek ogranicza się tak naprawdę do jednego tylko filmu „Gamer”, opowiadającego o chłopcu uzależnionym od gier komputerowych. O wiele bardziej znany stał się Sencow jako działacz polityczny i więzień Federacji Rosyjskiej. Był uczestnikiem tzw. Majdanu w Kijowie, w trakcie którego obalono prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Po aneksji Krymu przez Rosję pozostał na półwyspie i tam został aresztowany przez służby rosyjskie. Zarzucono mu przynależność do Prawego Sektora – skrajnie neonacjonalistycznej organizacji działającej na Ukrainie oraz przygotowywanie aktów terroru,

OUN-UPA: „Zmarłych pogrzebać”

Wczoraj w ramach cyklu TVP „Historia bez tajemnic” obejrzałem film dokumentalny Katarzyny Underwood pt. „Zmarłych pogrzebać”. Film ten dotyczył „Rzezi Wołyńskiej”, czyli bestialskich mordów Polaków przez Ukraińców i w dużej mierze był oparty o relacje światków tamtejszego okrutnego ludobójstwa. Jest to kolejny film Instytutu Pamięci Narodowej.

Oglądałem zarówno film fabularny o tej rzezi, przeczytałem kilka książek na ten temat, poznałem prawdę o bestialskich torturach ale bezpośrednia relacja świadków robi - przynajmniej na mnie - największe wrażenie. To świadkowie historii, którzy na własne oczy widzieli skalę tych okrucieństw i ich wspomnienia zamknięte w konwencji filmu dokumentalnego są porażające.

Oprócz opisu tortur zadawanych Polakom przez ukraińskich morderców [1] najbardziej w pamięci utkwiło mi jednak to, że zadawane one były przede wszystkim przez zwykłych Ukraińców, którzy niedawno byli jeszcze dobrymi sąsiadami Polaków,

List z tamtego świata: Kazimierz Nałęcz-Rychłowski

Lwów, zima 1940/1941. Prezent imieninowy stanowił bochenek czarnego chleba, a za garnitur kupowało się węgiel. Płynęły „noce trwożnego czuwania, kiedy przemoc w szarych szynelach łomotała do drzwi”. Jeszcze nie przyszli po nas? Więc kiedy…? Kazimierz Lucjan Nałęcz-Rychłowski czekał na kolejną wnuczkę, która miała urodzić się wiosną, ale sam powoli gasł.

W kwietniu 1939 obchodził 30-lecie pracy dziennikarskiej i literackiej. 1 września w teatrze lwowskim miała się odbyć premiera „Zbójców” w jego tłumaczeniu. Zbójcy wtargnęli, rękopis przepadł.
Przejęli prasę, przestał publikować.
Odmówił wstąpienia do związku literatów stworzonego przez władze sowieckie.
Rękopisy niewydanych tekstów na zawsze spoczęły w biurku, a tłumaczenie Schillera ktoś pewnie wyda pod swoim nazwiskiem. Emerytowany dziennikarz, zapomniany, mieszkał z żoną w swoim mieszkaniu przy Małachowskiego.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2